Zmierzch Południa

Na tropie Mili

Opowieść Talisa: dzień 1-2

3977049-8697233968-13858.jpg

Dzień pierwszy – popołudnie

Po naprawieniu żaglowca ruszyłem na poszukiwania Mili. W oddali dostrzegłem wystające z wydmy deski. Kiedy tam się zbliżyłem napadły mnie dwie wygłodniałe płaszczki. Z rozbitych skrzyń udało mi się odzyskać trochę suchych zapasów.
Potem postanowiłem sprawdzić pobliskie oazy. W najbliższej nie znalazłem śladu po Mili, za to kiedy wieczorem dotarłem do kolejnej, natrafiłem na ślad niedawnego obozowania dość dużej grupy ludzi. Niedaleko źródła zauważyłem rozsypane na ziemi kolorowe koraliki Mili.

Dzień drugi.

Następnego ranka podjąłem znaleziony trop. W skałach położonych około godziny od oazy natrafiłem na ślad napadu nieumarłych. Tuzin nadal kręciło się po okolicy. Po oczyszczeniu okolicy z zombi, z ulgą stwierdziłem, że pośród ciał zabitych nie było Mili.

Popołudniem zauważyłem dużą karawanę wychodząca od strony Złotych Piasków. Była liczna, ludzie nieśli coś co wyglądało jak skrzynie lub lektyki.
W przeciwnym kierunku dostrzegłem skały, które mogły być miejscem do obozowania. Postanowiłem się udać w ich kierunku. Najdalej dzień temu było tu duże obozowisko. Kiedy wszedłem pomiędzy skały zaatakowały mnie trzy pustynne psy. To była wyczerpująca walka. Mimo ran udało mi się je jednak pokonać.

W obozie znalazłem klatkę z porzuconymi przez handlarzy niewolników, okaleczonymi dżala. Były niesamowicie przestraszone i głodne. Uwolniłem je i tak właśnie pod moją opieką znalazło się blisko tuzin dżala. Dowiedziałem się od jednego z nich, że porywacze Mili udali się do Charoscuro.

Comments

Warenhari Wasillissa

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.