Zmierzch Południa

Nocny cień

Opowieść Talisa: dzień 2-5

Dzień drugi – popołudnie i noc

Popołudnie spędziłem na naprawie żaglówki, a dżala zbierały resztki zapasów. Odkryłem, że wszystkie poza chłopakiem o imieniu Ataj są nieme. W śród nich była dziewczyna dżala, pozbawiona rąk, o miłym uśmiechy, która towarzyszyłam mi przez cały dzień. Kiedy zasypiałemi inna dżala przykryła mnie pledem. Były miłe i pomocne.

she.jpg

W nocy przebudziłem się zaniepokojony. Nie dostrzegłem jednak nic poza wiatrem szalejącym pomiędzy skałami. Rankiem kiedy zbieraliśmy się odkryłem, że ktoś przeciął rzemienie, którymi przymocowałem żagle. Przed wyruszeniem musiałem je jeszcze naprawić.
Dzień trzeci

Cały dzień spędziliśmy w drodze. Niestety straciłem trop Mili i musieliśmy kierować się na azymut w stronie Charoscuro. Noc spędziliśmy w niewielkiej oazie. W nocy znowu obudziłem się z przeczuciem, że jest coś nie tak. Tym razem nie dałem za wygrana. Zostawiłem śpiące dżala i wybrałem się na poszukiwania intruza. Nie myliłem się, pośród skał napotkałem tajemniczą bladą dziewczynę. Przyznała, że to ona przecięła rzemienie. Nie chciała wyjaśnić czemu, powiedziała tylko, że chciała mi się przyjrzeć. Była bardzo nieufna i cały czas starała się wyglądać groźnie. Dała się jednak wciągnąć w rozmowę. Opowiedziałem jej o moich przyjaciołach. Powiedziała, że musiałem mieć szczęśliwe dzieciństwo. Czułem, że ta dziewczyna ukrywa jakąś smutną historię. Zrobiło mi się jej żal. Przedstawiła się jako Ta, która płakała o świcie. Smutne imię dla smutnej dziewczyny – pomyślałem. Zdawała się być zdziwiona tym, że nie chciałem z nią walczyć. Nazwała mnie niegroźnym. Z jej słów wynikało, że jest w drodze do Złotych Piasków. Pożegnaliśmy się mówią sobie Do zobaczenia. Czułem, że pod tymi słowami kryje się coś czego nie rozumiem. Pomyślałem również, że mógłbym polubić tą smutną, nieszczęśliwą dziewczynę, gdyby dała mi szansę.

Mila.jpg

Dzień czwarty

Kolejnego dnia wyruszyliśmy w dalsza drogę. Los się do mnie uśmiechnął ponieważ natrafiłem na ślad handlarzy niewolników. Po zmierzchu dotarliśmy do oazy gdzie bandyci rozbili obozowisko. Zostawiłem żaglówkę i dżala za wydmą, a sam podszedłem do obozu. Obóz był duży. Ze skały dostrzegłem namiot w którym była ukryta Mila. Podkradłem się do namiotu. Mila była przykuta łańcuchem do ziemi. Nie mogła uwierzyć, że żyję i się uwolniłem. Z pomocą obudzonej we mnie słonecznej esencji udało mi się otworzyć zamek. Szczęk metalu obudził jednak strażników. Mila miał skręconą nogę, wiec musiałem nieść ją na plecach. Udało się jednak uciec przed pościgiem i dotrzeć do żaglówki na której siedziały dżala. Mila była wolna. W obozie opatrzyłem jej skręcona kostkę. Cudownie było mieć znowu przyjaciółkę obok siebie.

Dzień piąty

Nad ranem pogoń nas znalazła. Poleciłem Mili i dżala pakować żaglówkę, a sam zatrzymałem dwóch bandytów, którzy dotarli do nas pierwszi. Pokonałem ich w walce. Kiedy pośpiesznie odpływaliśmy, wściekły bandyta krzyknął za mną, że Zapłacę za to. Nie zwracałem uwagi na jego słowa, chciałem zabrać Milę i dżala jak najdalej stąd, zanim przybędzie reszta. Uciekając zgubiliśmy zapasy żywności.

Comments

Warenhari Wasillissa

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.